zasady sprzedaży

Poczucie stresu jest bliskie każdemu, kto pracuje w sprzedaży. Głównym czynnikiem, który go wywołuje, jest stała presja związana z realizacją wyniku. W obecnych czasach, ze względu na coraz trudniejsze wyzwania, problem stale narasta. Warto się więc nauczyć, jak redukować poziom złego stresu i jak zamienić go na dobry stres, który pomaga w naszym rozwoju.

Za dziesięć lat, sprzedaż i zarządzanie sprzedażą, w formie jaką znamy obecnie nie będzie istnieć. Zmiany już się zaczęły. Technologia dostarcza nowych możliwości i jedynym elementem, który spowalnia tę rewolucję jest nasza mentalność. Ludzie zmieniają się wolniej niż technologia, ale się zmieniają. Czy ty jesteś gotowy(a) na koniec sprzedaży, jaką znasz dzisiaj?

Co ci się kojarzy ze słowem „sprzedawać”? Jaka jest pierwsza myśl?

Zadałem to pytanie około 50 osobom. Część z nich pracowała w sprzedaży, pozostali są związani z biznesem, ale w innych obszarach. Oto najczęstsze odpowiedzi: namawiać, przekonywać, wciskać, target.

Przerażające. Co się stało, jaka jest przyczyna, że istota sprzedaży, podstawowego elementu każdej działalności biznesowej, jest mylnie rozumiana nawet przez tych, którzy na co dzień się nią zajmują? Dlaczego zakładamy, że sprzedaż musi zawierać element oporu ze strony kupującego i element nacisku ze strony sprzedającego?

Na początku lutego The Wall Street Journal zamieścił artykuł o trudnościach w rekrutacji na stanowiska sprzedażowe. Jednym z elementów, na który autor zwrócił uwagę to stereotypy i mity, którymi obciążony jest zawód sprzedawcy. Odwołuje się on do starych filmów jak ,,Death of Salesman” (1985; w Polsce pod tytułem ,,Śmierć komiwojażera”) lub ,,Glengarry Glen Ross” (1992; z plejadą gwiazd, na podstawie sztuki Davida Mameta nagrodzonej nagroda Pulitzera w 1984). Filmy te na bardzo długi czas zaburzyły obraz profesjonalnego sprzedawcy i specyfiki tego zawodu. Autor zwraca uwagę, że w Stanach Zjednoczonych praca w sprzedaży nie jest traktowana jak poważna profesja i droga kariery. Panuje przeświadczenie, że może ją wykonywać każdy, bez specjalnego przygotowania, jeśli tylko posiada wrodzone predyspozycje.

Biorąc pod uwagę zagospodarowanie mojego czasu i aktywności, jakie podejmuję, sam się sobie dziwię, co robię. Ale są sprawy ważne i ważniejsze, a właśnie znalazłem tę ,,ważniejszą”.
Lektura artykułu w The Wall Street Journal ,,Why it’s so hard to fill sales jobs” uświadomiła mi, że coś dziwnego stało się z postrzeganiem sprzedaży. Szybko przejrzałem tzw. ,,zasoby w sieci” oraz zasoby mojej pamięci i… olśnienie! Brać marketingowa pisze na potęgę, ma portale, serwisy, blogi, książki, trendy, szpanerskie anglojęzyczne nazwy, zastępy adeptów po dobrych uczelniach, generalnie świetlaną przyszłość! A sprzedaż? Trudności w znalezieniu kandydatów do pracy!? O co tu chodzi? Przecież bez sprzedaży nie da się poprowadzić biznesu, więc ta działka powinna być ,,oczkiem w głowie” wszystkich. Dlaczego więc tak nie jest?